
Wielka Brytania znów chce klucza do iCloud. Apple odpowiada skargą
Apple rozpoczęło kolejny spór prawny z brytyjskim rządem o dostęp do zaszyfrowanych kopii danych przechowywanych w iCloud. Władze przekonują, że narzędzie jest potrzebne do walki z najpoważniejszymi przestępstwami. Apple odpowiada, że nie istnieje tylna furtka, która wpuszcza wyłącznie osoby posiadające odpowiednią legitymację.
Nowe żądanie dotyczy użytkowników z Wielkiej Brytanii
Według „Financial Times” Apple złożyło w lipcu skargę do brytyjskiego Investigatory Powers Tribunal. Firma kwestionuje nowy nakaz techniczny, który miałby zobowiązać ją do umożliwienia władzom dostępu do zaszyfrowanych kopii danych brytyjskich użytkowników iCloud. Nakaz ma formę Technical Capability Notice, czyli instrumentu przewidzianego przez brytyjską ustawę Investigatory Powers Act. Ze względu na tajny charakter takich procedur rząd nie potwierdził szczegółów ani nawet istnienia konkretnego zawiadomienia. Apple potwierdziło natomiast złożenie skargi, ale odmówiło dalszego komentarza (źródło: Reuters, Financial Times)
To już drugie podejście brytyjskich władz. Poprzednie żądanie miało obejmować dane użytkowników nie tylko z Wielkiej Brytanii, lecz także ze Stanów Zjednoczonych. Zostało wycofane w 2025 roku po interwencji amerykańskiej administracji. Nowa wersja ma być skromniejsza geograficznie i dotyczyć wyłącznie kont brytyjskich. Problem kryptograficzny pozostał jednak dokładnie ten sam.
Rząd popiera mocne szyfrowanie, ale z wejściem służbowym
Brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych deklaruje poparcie dla silnego szyfrowania i ochrony prywatności. Jednocześnie uważa, że organy ścigania powinny mieć możliwość dostępu do komunikacji, gdy jest to konieczne i proporcjonalne w sprawach dotyczących terroryzmu, poważnej przestępczości oraz wykorzystywania dzieci. Brzmi rozsądnie do momentu, w którym trzeba zaprojektować techniczne rozwiązanie. Szyfrowanie typu end-to-end działa dlatego, że usługodawca nie posiada klucza pozwalającego odczytać chronione dane. Stworzenie dodatkowego klucza dla władz oznaczałoby powstanie mechanizmu, który mogłyby próbować przejąć także obce służby, cyberprzestępcy lub osoby nadużywające uprawnień.
Innymi słowy, rząd chciałby otrzymać sejf, który jest całkowicie bezpieczny, ale ma ukryte drzwiczki otwierane w uzasadnionych przypadkach. Niestety matematyka nie zna pojęcia „uzasadniony przypadek”. Rozpoznaje jedynie istniejący albo nieistniejący sposób dostępu.
Brytyjscy użytkownicy już stracili dodatkową ochronę
Spór ma już praktyczne konsekwencje. W lutym 2025 roku Apple wycofało w Wielkiej Brytanii funkcję Advanced Data Protection dla iCloud. Rozwiązanie rozszerza szyfrowanie end-to-end na dodatkowe kategorie danych, między innymi kopie urządzeń, zdjęcia i notatki. Przy aktywnej ochronie klucze deszyfrujące pozostają pod kontrolą użytkownika, dlatego nawet Apple nie może odczytać zabezpieczonych informacji. Firma zdecydowała się wyłączyć możliwość korzystania z tej funkcji w Wielkiej Brytanii, zamiast tworzyć mechanizm dostępu mogący osłabić bezpieczeństwo całego systemu.
Apple podtrzymuje stanowisko, że nigdy nie zbudowało uniwersalnego klucza ani tylnej furtki do swoich produktów i nie zamierza tego robić. Organizacje broniące praw człowieka, między innymi Liberty i Privacy International, ostrzegają, że brytyjskie żądanie może stworzyć niebezpieczny precedens dla prywatności użytkowników na całym świecie.
Spór o dostęp, który trudno ograniczyć granicą
Choć nowy nakaz ma obejmować tylko użytkowników brytyjskich, technologia wykorzystywana przez Apple działa globalnie. Każde rozwiązanie umożliwiające obchodzenie szyfrowania mogłoby więc zainteresować również rządy innych państw. Jeżeli specjalnego dostępu może zażądać Wielka Brytania, podobny argument szybko pojawi się w kolejnych krajach — niekoniecznie posiadających równie rozbudowany system kontroli sądowej. Sprawa będzie rozpatrywana przez Investigatory Powers Tribunal. Jej wynik może określić, czy rząd może zobowiązać firmę technologiczną do stworzenia dostępu do danych, których ona sama celowo nie jest w stanie odczytać.
Apple ponownie staje więc w obronie zamkniętego ekosystemu. Tym razem nawet najbardziej zagorzali krytycy firmy mogą przyznać, że zamknięcie drzwi ma pewien sens — szczególnie gdy ktoś domaga się zapasowego klucza do wszystkich mieszkań.
Anna Rajczak