Apple Music oznaczy muzykę stworzoną przez AI. Najpierw AI musi się tylko przyznać

Apple Music zacznie jeszcze w 2026 roku wyświetlać przy wybranych utworach oznaczenie „Made With AI”. Etykieta ma pojawiać się wtedy, gdy sztuczna inteligencja została wykorzystana do stworzenia istotnej części nagrania lub gdy utwór powstał przede wszystkim przy użyciu platformy generatywnej AI.

To dobra wiadomość dla wszystkich, którzy chcieliby wiedzieć, czy głos dochodzący ze słuchawek należy do człowieka, czy do modelu językowego, który najwyraźniej właśnie przeżywa trudne rozstanie.

Jest tylko jeden szczegół.

Apple nie zamierza samodzielnie rozstrzygać każdego przypadku.

Za prawidłowe oznaczenie treści mają odpowiadać przede wszystkim wytwórnie, dystrybutorzy i inni dostawcy przesyłający muzykę na platformę.

Czyli system przejrzystości będzie działał najlepiej wtedy, kiedy wszyscy będą transparentni.

Śmiała koncepcja.

Co właściwie Apple uznaje za muzykę „Made With AI”?

Apple nie chce oznaczać każdego nagrania, przy którym komputer zrobił cokolwiek. To ważne, bo współczesna produkcja muzyczna jest pełna algorytmów: automatycznego masteringu, separacji ścieżek, redukcji szumu czy narzędzi wspomagających miks. Oznaczenie ma dotyczyć sytuacji, w których AI wygenerowała istotną część treści. Apple definiuje treść wygenerowaną przez platformę AI jako taką, która jest przede wszystkim pochodną usługi generatywnej. System Transparency Tags obejmuje przy tym cztery obszary: samo nagranie, kompozycję i tekst, okładkę oraz teledysk.

Dzięki temu możliwa jest całkiem istotna różnica. Artysta może sam nagrać piosenkę, ale wygenerować okładkę w AI. Może napisać tekst, ale wygenerować wokal. Albo może nacisnąć kilka przycisków w generatorze muzyki i zostać producentem przed obiadem.

W każdym przypadku zakres użycia AI jest inny.

Ponad jedna trzecia nowej muzyki trafiającej do Apple Music jest już generowana przez AI

I tutaj zaczyna się prawdziwa skala problemu. Oliver Schusser, wiceprezes Apple Music, mówił wiosną, że ponad jedna trzecia utworów przesyłanych miesięcznie do Apple Music jest w 100% generowana przez AI. Jednocześnie odpowiadają one za mniej niż 0,5% faktycznego słuchania na platformie. To fascynująca statystyka.

Maszyny najwyraźniej produkują muzykę znacznie szybciej, niż ludzie mają ochotę jej słuchać. Problemem nie jest jednak tylko gust. Generatywna muzyka pozwala produkować olbrzymią liczbę nagrań niemal bez kosztów typowych dla tradycyjnej produkcji. To otwiera drogę do zalewania katalogów masowo generowanymi treściami, tworzenia fikcyjnych wykonawców i prób manipulowania systemami rekomendacji oraz tantiem.

Dlatego oznaczenie „Made With AI” nie jest wyłącznie ciekawostką dla użytkownika.

To również element coraz większej walki platform streamingowych z AI spamem.

Apple ma własne narzędzia do wykrywania AI. Ale etykieta nadal opiera się głównie na deklaracji

I tutaj podejście Apple robi się najbardziej interesujące.

Firma ma własny system pozwalający wykrywać treści wygenerowane przez AI. Mimo to przy publicznym oznaczaniu utworów nadal zakłada, że to wytwórnie i dystrybutorzy wiedzą najlepiej, jak powstał dostarczany materiał, i właśnie oni mają przekazywać odpowiednie metadane.

To ma logiczne uzasadnienie.

Automatyczne wykrywanie AI nie jest stuprocentowo skuteczne. Im więcej sztucznej inteligencji miesza się z tradycyjną produkcją, tym trudniejsze staje się jednoznaczne określenie granicy.

Jednocześnie powstaje oczywisty problem:

co z kimś, kto zwyczajnie nie zaznaczy odpowiedniego pola?

Apple nie przedstawiło jeszcze szczegółowego mechanizmu egzekwowania nowych zasad ani konsekwencji dla nieoznaczonych treści.

Transparentność będzie więc obowiązkowa.

O ile transparentnie zgłosimy brak transparentności.

Deezer podszedł do problemu bardziej podejrzliwie

Apple nie jest pierwszym serwisem streamingowym próbującym uporządkować AI. Deezer opracował własne narzędzie wykrywające całkowicie generowane utwory i oznacza podejrzane materiały niezależnie od samej deklaracji dostawcy. Platforma wyklucza też w pełni generowane utwory z części rekomendacji. Spotify również rozwija mechanizmy identyfikowania treści i profili związanych z AI.

Podejście Apple jest więc trochę bardziej klasyczne: zbudujmy bardzo elegancki system metadanych i poprośmy branżę, żeby używała go prawidłowo.

W świecie profesjonalnych wytwórni może działać całkiem dobrze.

W świecie osób generujących pięćset utworów tygodniowo pod nazwami wykonawców istniejących od poprzedniego czwartku — zobaczymy.

Samo użycie AI nie oznacza przecież, że muzyka jest „fałszywa”

W tym wszystkim łatwo popełnić drugi błąd: potraktować oznaczenie jako ostrzeżenie. „Made With AI” nie musi oznaczać: uwaga, produkt muzykopodobny. AI może być jednym z wielu narzędzi produkcyjnych. Muzyk może wykorzystać generatywny model do stworzenia fragmentu aranżacji, efektu dźwiękowego albo elementu wizualnego, zachowując większość procesu twórczego po swojej stronie.

Granica między „muzyką ludzką” a „muzyką AI” będzie coraz mniej oczywista. Dlatego rozsądniejszym rozwiązaniem od zakazywania jest właśnie informowanie użytkownika. Apple nie mówi, czego mamy słuchać. Mówi tylko, że powinniśmy wiedzieć, czego słuchamy. I to akurat trudno krytykować.

Największym problemem będzie nie etykieta, lecz wiarygodność etykiety

Sam projekt Apple jest sensowny.

Serwisy streamingowe potrzebują standardu informującego o wykorzystaniu generatywnej AI, tak jak od lat przechowują informacje o wykonawcach, autorach kompozycji czy producentach.

Problem zacznie się później.

Jeżeli „Made With AI” ma naprawdę pomagać użytkownikowi, platforma musi mieć sposób na wychwytywanie tych treści, których twórcy nie chcą oznaczyć.

W przeciwnym razie najbardziej uczciwi producenci dostaną etykietę.

A najbardziej kreatywni w interpretowaniu regulaminu — nie.

Apple zapowiada widoczne oznaczenia jeszcze w tym roku.

To dobry pierwszy krok.

Teraz pozostaje rozwiązać mało technologiczny problem, z którym nawet najlepszy model AI może sobie nie poradzić:

ludzi, którzy nie mówią prawdy.

Anna Rajczak

Polecane wpisy

Apple chciało uratować nas przed śledzeniem. Teraz ma proces o 2 miliardy funtów

Tim Cook oddaje Apple. John Ternus dostaje firmę idealną – i właśnie dlatego będzie miał problem

Apple ma zmienić iPhone’a w abonament. Cena od razu wygląda przyjaźniej

Apple znów najcenniejszą firmą świata. Tym razem pomogła mu ostrożność wobec AI

Apple chce wynajmować iPhone’y jak samochody. Niższa rata, dłuższa smycz?

Tim Cook oddaje stery. Apple wchodzi w epokę „po logistyku”

Przewijanie do góry
Ta witryna jest zarejestrowana pod adresem wpml.org jako witryna rozwojowa. Przełącz się na klucz witryny produkcyjnej na remove this banner.