Apple chce płacić wydawcom, żeby Siri była mądrzejsza. Korepetycje mogą kosztować setki milionów

Siri zadebiutowała w iPhonie w 2011 roku. Minęło półtorej dekady i Apple najwyraźniej doszło do wniosku, że czas zapisać ją na porządne korepetycje. Według „The Wall Street Journal” firma prowadzi rozmowy z wydawcami na temat wieloletnich umów licencyjnych, które pozwoliłyby nowej Siri AI korzystać z aktualnych i profesjonalnie przygotowanych treści. W grę mają wchodzić kontrakty warte łącznie nawet setki milionów dolarów.

Czyli po latach odpowiadania „oto, co znalazłam w Internecie” Siri być może rzeczywiście zacznie wiedzieć, co w tym Internecie znalazła.

Apple chce kupować wiedzę, zamiast tylko ją zbierać

Według raportu Apple rozmawia z wydawcami o modelu, w którym wynagrodzenie zależałoby m.in. od tego, jak często ich materiały są wykorzystywane przez Siri AI. Nie chodzi więc wyłącznie o jednorazową sprzedaż wielkiego archiwum tekstów do trenowania modelu, ale potencjalnie o stały dostęp do aktualnych informacji.

To istotna różnica.

Model językowy może świetnie wiedzieć, kim był Steve Jobs albo kiedy odbyła się premiera pierwszego Macintosha. Znacznie trudniejsze jest udzielenie rzetelnej odpowiedzi na pytanie:

„Co wydarzyło się dzisiaj?”

Do tego potrzebne są świeże źródła, możliwość ich wyszukania, oceny i poprawnego przedstawienia informacji użytkownikowi.

A redakcje mają pewną przydatną cechę: zawodowo zajmują się właśnie produkowaniem takich treści.

Czasami nawet zatrudniają ludzi.

Siri AI ma w końcu przestać być Siri z większą liczbą animacji

Apple pokazało nową generację Siri AI podczas WWDC 8 czerwca 2026 roku. Firma zapowiada bardziej konwersacyjnego asystenta, który ma rozumieć kontekst osobisty użytkownika, informacje widoczne na ekranie, zawartość aplikacji i dane pochodzące z Internetu.

To duża zmiana względem Siri, którą znamy od lat.

Dotychczasowy asystent bardzo dobrze radzi sobie na przykład z ustawieniem minutnika.

O ile oczywiście wypowiemy prośbę w odpowiednim tempie, nie zmienimy zdania w połowie zdania i Merkury nie jest akurat w retrogradacji.

Nowa wersja ma być czymś znacznie bardziej zbliżonym do współczesnych asystentów wykorzystujących generatywną AI. Apple chce, żeby Siri potrafiła prowadzić rozmowę, odnajdywać informacje oraz wykonywać bardziej złożone działania w aplikacjach.

Dostęp do wysokiej jakości informacji prasowych byłby więc logicznym elementem całej układanki.

Bo AI ma pewien drobny problem: czasami zmyśla

Największym wyzwaniem dla asystenta odpowiadającego na pytania o wiadomości nie jest samo wygenerowanie ładnego zdania.

Jest nim wygenerowanie prawdziwego zdania.

Modele generatywne mogą tworzyć odpowiedzi brzmiące bardzo przekonująco nawet wtedy, gdy opierają się na błędnych albo nieaktualnych informacjach. W przypadku pytania o przepis na naleśniki rezultat bywa najwyżej kulinarnie interesujący. Przy wiadomościach gospodarczych, zdrowotnych czy politycznych problem robi się zdecydowanie poważniejszy.

Apple może więc próbować rozwiązać część problemu u źródła: zamiast pozwalać Siri swobodnie szukać informacji w dowolnym zakątku sieci, zapewnić jej dostęp do licencjonowanych treści konkretnych wydawców. Według doniesień właśnie możliwość korzystania z aktualnych informacji jest jednym z głównych powodów prowadzonych rozmów.

Nie gwarantuje to oczywiście, że AI nigdy się nie pomyli.

Ale przynajmniej będzie miała lepszy materiał do pomylenia.

Apple jest późno. Ale przynajmniej przyniosło portfel

Apple znajduje się w dość nietypowej sytuacji.

Firma jest jednym z największych producentów urządzeń elektronicznych na świecie i ma kontrolę nad sprzętem, systemem operacyjnym oraz ogromną bazą użytkowników. Jednocześnie w generatywnej AI musiała przez ostatnie lata gonić konkurencję.

Podczas WWDC 2026 Apple otwarcie prezentowało przebudowę Siri jako próbę zmniejszenia dystansu do takich rozwiązań jak ChatGPT, Gemini czy Claude. Nowy asystent pojawił się po wcześniejszych opóźnieniach rozwoju funkcji AI.

Teraz firma robi coś bardzo charakterystycznego dla Apple.

Nie próbuje koniecznie wymyślić całego ekosystemu informacji od początku.

Może po prostu kupić dostęp do dobrze przygotowanej części istniejącego.

To nie jest szczególnie romantyczna historia o innowacji.

Ale może być skuteczna.

Wydawcy też mogą na tym wygrać

Sprawa jest interesująca również z punktu widzenia mediów.

Generatywna AI coraz częściej odpowiada na pytanie użytkownika bez konieczności przechodzenia na stronę, z której pochodzi informacja. Dla wydawców oznacza to ryzyko utraty ruchu, a więc również reklam, subskrypcji i innych źródeł przychodu.

Licencjonowanie treści tworzy zupełnie inny model: jeżeli asystent korzysta z pracy redakcji, wydawca dostaje za to wynagrodzenie.

Według WSJ Apple rozważa właśnie system zmiennej kompensacji powiązanej z wykorzystaniem materiałów, zamiast prostego modelu jednej opłaty za dostęp do całej biblioteki.

Jeżeli taki mechanizm faktycznie powstanie na większą skalę, może być ciekawszy niż sama Siri.

Bo jednym z najważniejszych pytań epoki generatywnej AI pozostaje nie to, czy maszyna potrafi przeczytać artykuł.

Tylko kto zapłaci człowiekowi, który go napisał.

Siri może więc w końcu zacząć czytać wiadomości. Dosłownie

Na razie Apple i wydawcy prowadzą rozmowy, a ostateczne umowy nie zostały oficjalnie ogłoszone.

Sam kierunek jest jednak bardzo logiczny.

Apple potrzebuje świeżej i wiarygodnej wiedzy dla Siri AI.

Wydawcy potrzebują sposobu na zarabianie wtedy, gdy AI wykorzystuje ich treści.

Użytkownik natomiast chciałby po prostu zadać telefonowi normalne pytanie i otrzymać normalną odpowiedź.

Po piętnastu latach Siri wymagania naprawdę nie są wygórowane.

Jeżeli trzeba było w tym celu wydać kilkaset milionów dolarów na prenumeratę, to cóż.

Najważniejsze, żeby ktoś wreszcie dał Siri coś do czytania.

Anna Rajczak

Polecane wpisy

Apple chciało uratować nas przed śledzeniem. Teraz ma proces o 2 miliardy funtów

Tim Cook oddaje Apple. John Ternus dostaje firmę idealną – i właśnie dlatego będzie miał problem

Apple ma zmienić iPhone’a w abonament. Cena od razu wygląda przyjaźniej

Apple znów najcenniejszą firmą świata. Tym razem pomogła mu ostrożność wobec AI

Apple chce wynajmować iPhone’y jak samochody. Niższa rata, dłuższa smycz?

Tim Cook oddaje stery. Apple wchodzi w epokę „po logistyku”

Przewijanie do góry
Ta witryna jest zarejestrowana pod adresem wpml.org jako witryna rozwojowa. Przełącz się na klucz witryny produkcyjnej na remove this banner.